Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Globalne konflikty napędzają popyt na ubezpieczenia od ryzyka wojny
- Autor, Padraig Belton
- Stanowisko, Business reporter
- Czas czytania: 5 min
W obliczu trwających konfliktów w Ukrainie i Bliskim Wschodzie, mało zbadana globalna branża nigdy nie była bardziej poszukiwana - rynek ubezpieczeń od ryzyka wojny.
Kiedy w listopadzie ubiegłego roku rosyjska rakieta uszkodziła mieszkanie Natalii Griszko w wieżowcu na obrzeżach Kijowa, ona sama na szczęście nie odniosła żadnych obrażeń.
Córka Griszko, Alina Kalczewa, powiedziała, że pocisk spadł około 100 m od budynku. "Fala uderzeniowa uszkodziła balkon mojej matki, okna, drzwi i wnętrze mieszkania".
Podczas gdy początkowo jej mama była "oczywiście bardzo zdenerwowana i płakała", Kalczewa mówi, że ostatecznie się uspokoiła, ponieważ mieszkanie było ubezpieczone od takiego ataku.
Podczas gdy ogólne ubezpieczenie gospodarstwa domowego nie obejmuje szkód powstałych w wyniku konfliktu - niezależnie od tego, czy mieszkasz w Ukrainie, czy w kraju, który nie jest atakowany - Kalczewa była przezorna i wykupiła dla swojej matki specjalistyczne ubezpieczenie od ryzyka wojny. Ubezpieczyciel wypłacił 1,000 dolarów (około 3,600 zł) na pokrycie kosztów naprawy.
Roczna składka wynosiła 52 USD i 33-latka mówi, że nie wahała się z kupnem. "Jak się okazało, była to oczywiście słuszna decyzja".
Ukrainka Ekaterina Wasyliewa wykupiła nawet polisę od ryzyka wojny dla swojego samochodu w kwietniu 2024 r. Zrobiła to w samą porę, ponieważ zaledwie dzień później jej pojazd został uszkodzony przez rosyjskie odłamki, gdy był zaparkowany na ulicy w nadmorskim mieście Odessa.
"Zaledwie dzień wcześniej przedłużyłam kompleksowe ubezpieczenie samochodu i zaproponowano mi ubezpieczenie od ryzyka wojskowego," mówi. "Ubezpieczenie mnie uratowało, ponieważ po rosyjskim ataku samochód wyglądał jak sito."
Ubezpieczenie od ryzyka wojny to ogólny termin określający sektor, który oferuje również ochronę przed terroryzmem. Eksperci w branży twierdzą, że od czasu ataków z 11 września 2001 r. w USA sektor ten gwałtownie się rozwinął.
Podczas gdy osoby fizyczne mogą wykupić ubezpieczenie od ryzyka wojny, zdecydowana większość polis jest kupowana przez firmy, które chcą ubezpieczyć swoje operacje, obiekty i personel na całym świecie, zwłaszcza w krajach i regionach wysokiego ryzyka.
Chociaż trudno jest uzyskać dane dotyczące branży, która nie szuka rozgłosu, jedna z publikacji branżowych oszacowała w tym roku, że globalna kwota wydana na wykupienie ubezpieczenia od ryzyka wojny wynosi obecnie około 1 mld USD (około 3,6 mld zł) rocznie.
Mówi się, że prawie 80% tej kwoty, trafiło do wyspecjalizowanych ubezpieczycieli w londyńskim City, które jest centrum międzynarodowego rynku ubezpieczeń od ryzyka wojennego.
Joanna Cousins kieruje dziewięcioosobowym zespołem ds. przemocy politycznej i wojny w jednym z takich londyńskich ubezpieczycieli - Westfield Speciality.
Przytacza przykład dużego obiektu energetycznego w Iraku, należącego do zachodniej firmy, który był wielokrotnie atakowany w ostatnich latach.
Cousins twierdzi, że właściciel ostatecznie wykupił ubezpieczenie od ryzyka wojennego o wartości ponad 100 mln funtów (489 mln zł), bez którego "zaprzestałby lub znacznie ograniczył" działalność.
Osoby działające na rynku ubezpieczeń od ryzyka wojny zazwyczaj nie są zbyt chętne do mówienia o tym, ile kosztuje polisa. Ale dla brytyjskiej lub amerykańskiej firmy działającej w Libanie lub Izraelu "obecnie składki są wyceniane między 0,5% a 2% całkowitej sumy ubezpieczenia, które kupują," mówi starszy londyński ubezpieczyciel ryzyka wojennego, który poprosił o niepodawanie jego nazwiska.
Ubezpieczyciel to specjalista ds. finansów, który określa poziom ryzyka wniosku ubezpieczeniowego, a następnie oblicza koszt ubezpieczenia.
Zakres od 0,5% do 2% oznacza, że jeśli firma chce uzyskać roczną ochronę w wysokości 100 mln funtów, musi zapłacić od 500 tys. funtów do 2 mln funtów. Stawki te będą jednak "ulegać znacznym wahaniom, ponieważ sytuacja w różnych krajach na Bliskim Wschodzie jest niestabilna", dodaje ubezpieczyciel.
Składki w stabilnych krajach Zatoki Perskiej są znacznie niższe i wynoszą od 0,025% do 0,05% całkowitej kwoty ubezpieczenia.
To, co jest faktycznie objęte polisą, może się różnić. Na przykład, firma może uzyskać pokrycie kosztów porwania i okupu, leczenia poważnych obrażeń lub kosztów radzenia sobie z sytuacją "aktywnego napastnika".
"Rynek rośnie pod względem pojemności i popytu", mówi Daniel Hiller, asekurator i szef grupy ds. terroryzmu i przemocy politycznej w firmie ubezpieczeniowej Munich Re Specialty.
"Klienci mogą wykupić ochronę przed większą liczbą zagrożeń, zwłaszcza w przypadku produktów dla aktywnych strzelców, ale także strajków i zamieszek".
Ubezpieczenie od ryzyka wojennego jest podzielone na siedem „grup" obejmujących różną skalę konfliktów. Sabotaż i terroryzm są uważane za najniższe, a wojna domowa i międzypaństwowa za najwyższe.
"Wielu ubezpieczycieli stara się oferować wszystkie te ubezpieczenia, ponieważ często nie jest jasne, gdzie sytuacja przeszła od ryzyka terroryzmu do wojny domowej, a nawet wojny międzypaństwowej" - mówi Raveem Ismail, założyciel specjalistycznej firmy ubezpieczeniowej Trigger Parametric z siedzibą w Londynie.
Sektor ryzyka wojennego koncentruje się w Londynie ze względu na utrzymującą się siłę Lloyds of London, który jest specjalistycznym rynkiem ubezpieczeniowym od 1689 r.
Lloyds jest również siedzibą reasekuratorów ubezpieczeń od ryzyka wojny - firm, które kupują i sprzedają ubezpieczenia.
Cousins twierdzi, że rozkłada to potencjalne ryzyko. „Każdy [reasekurator] pokrywa pewien procent ryzyka, od jednego do dziesięciu procent," dodaje.
Constantin Gurdgiev, profesor finansów na amerykańskim University of Northern Colorado i ekspert w dziedzinie badania ryzyka i finansowania konfliktów, twierdzi, że wyzwaniem dla sektora ryzyka wojennego jest ustalenie, jaką składkę należy pobierać za ochronę ubezpieczeniową.
„Wojny i konflikty, ogólnie rzecz biorąc, stanowią wydarzenia typu czarny łabędź [bardzo rzadkie]," mówi. Dodaje, że z uwagi na tę rzadkość, że „dane historyczne zazwyczaj stanowią słabą podstawę do formułowania jakichkolwiek cennych spostrzeżeń".
Ismail podkreśla jednak, że ubezpieczenia od ryzyka wojny mogą być bardzo opłacalne, co porównuje z sektorem ubezpieczeń samochodowych.
"Jako ubezpieczyciel samochodów, na każdy 1 funt składek, które przyjmujesz, spłacasz prawie 1,05 funta w roszczeniach," mówi. Można by pomyśleć, że matematyka się tu nie zgadza, ale Ismail twierdzi, że ubezpieczyciele samochodów zarabiają te 5 pensów i więcej na dochodach z inwestycji.
Dla porównania, fundusze ubezpieczeń od ryzyka wojny mogą wypłacić zaledwie 2%. Mówiąc prościej, wypadki samochodowe są znacznie częstsze niż szkody wojenne.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis