'Mariupol jest chory' - mieszkańcy kwestionują rosyjskie twierdzenia o normalności

    • Autor, Yogita Limaye
    • Stanowisko, BBC News, Kijów
  • Czas czytania: 5 min

„To, co pokazują w rosyjskiej telewizji, to bajki dla głupców. Większość Mariupola nadal leży w gruzach,” mówi Jan, Ukrainiec mieszkający w okupowanym przez Rosję Mariupolu. Zmieniliśmy jego imię, ponieważ obawia się represji ze strony rosyjskich władz.

„Naprawiają fasady budynków przy głównych ulicach, gdzie przynoszą kamery, aby filmować. Ale za rogiem są gruzy i pustka. Wiele osób nadal mieszka w na wpół zniszczonych mieszkaniach, których ściany ledwo stoją,” mówi.

Minęły nieco ponad trzy lata od momentu, gdy Mariupol został zajęty przez siły rosyjskie po brutalnym oblężeniu i masowych bombardowaniach – był to kluczowy moment w pierwszych miesiącach pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.

Zginęły tysiące osób, a Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) oszacowała, że 90% budynków mieszkalnych zostało uszkodzonych lub zniszczonych.

W ostatnich miesiącach, media społecznościowe kilku prorosyjskich influencerów zaczęły malować obraz kwitnącego miasta, w którym zniszczone budynki zostały naprawione, a życie wróciło do normy.

Jednak BBC rozmawiało z kilkoma osobami – niektóre nadal mieszkają w Mariupolu, inne uciekły po okresie okupacji – aby odtworzyć prawdziwy obraz życia w mieście.

„Krąży wiele kłamstw,” mówi 66-letnia Olha Onyshko, która uciekła z Mariupola pod koniec ubiegłego roku i obecnie mieszka w ukraińskim Tarnopolu.

„Mieliśmy piękne miasto, ale teraz jest chore. Nie powiedziałabym, że [władze rosyjskie] naprawiły wiele. Jest centralny plac – tylko tam budynki zostały odbudowane. Są też puste miejsca, gdzie kiedyś stały budynki. Usunięto gruz, ale nie oddzielono nawet zwłok, tylko załadowano je na ciężarówki wraz z gruzem i wywieziono z miasta,” dodaje.

Mariupol boryka się również z poważnymi niedoborami wody.

„Woda płynie przez dzień lub dwa, a potem nie ma jej przez trzy dni. W domu trzymamy wiadra i kanistry z wodą. Woda jest tak żółta, że nawet po zagotowaniu nie da się jej pić,” mówi James, inny mieszkaniec Mariupola, którego imię zostało zmienione.

Niektórzy twierdzą nawet, że woda wygląda jak „coca cola”.

Serhii Orlov, który nazywa siebie zastępcą burmistrza Mariupola na wygnaniu, twierdzi, że kanał Siverskyi Donets–Donbas, który dostarczał wodę do miasta, został uszkodzony podczas walk.

„Pozostał tylko jeden zbiornik wodny, który zasila Mariupol. Przy obecnej liczbie mieszkańców wystarczyłby on na około półtora roku. Ponieważ okupacja trwa dłużej, oznacza to, że nie ma wody pitnej. Woda, której używają ludzie, nie spełnia nawet minimalnych norm wody pitnej,” mówi Serhii.

Mieszkańcy mówią o częstych przerwach w dostawach prądu, drogiej żywności, i deficycie leków.

„Nie ma podstawowych leków. Diabetycy mają trudności z uzyskaniem insuliny na czas i jest ona szalenie droga,” mówi James.

BBC zwróciło się do rosyjskiej administracji Mariupola z prośbą o komentarz w sprawie zarzutów dotyczących niedoborów i znalezienia alternatywnego źródła wody. Jak dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Mimo trudności, mieszkańcy twierdzą, że najtrudniejszą częścią życia w mieście jest patrzenie na to, czego uczone są w szkole ukraińskie dzieci.

Po zajęciu Mariupola Andrii Kozhushyna studiował na uniwersytecie w przez rok. Teraz uciekł do Dniepru.

„Uczą dzieci fałszywych informacji i propagandy. Na przykład w podręcznikach szkolnych napisano, że regiony Doniecka, Ługańska, Charkowa, Zaporoża, Chersonia, Odessy, Krymu, a nawet Dniepropietrowska są już częścią Rosji,” mówi Andrii.

Opisał również specjalne lekcje zatytułowane „Rozmowy o ważnych sprawach,” podczas których uczniowie są nauczani, jak Rosja wyzwoliła rosyjskojęzyczną ludność tych regionów spod nazistowskiej okupacji w 2022 r.

„Nauczyciele, którzy odmawiają prowadzenia tych lekcji, są zastraszani lub zwalniani. To tak, jakby przeprogramowywali umysły naszych dzieci,” mówi John, mieszkaniec Mariupola.

Podczas obchodów Dnia Zwycięstwa w maju, na zdjęciach z centralnego placu Mariupola widać dzieci i dorosłych przebranych w stroje wojskowe, uczestniczących w paradach i przedstawieniach – tradycje z czasów radzieckich, których Ukraina stopniowo unikała, są obecnie narzucane na terytoriach okupowanych. Mariupol był skąpany w kolorach rosyjskiej flagi – czerwonym, niebieskim i białym.

Jednak niektórzy Ukraińcy prowadzą tajny ruch oporu przeciwko Rosji i w środku nocy malują na ścianach niebieskie i żółte kolory Ukrainy, a także rozklejają ulotki z hasłami „Wyzwólcie Mariupol” i „Mariupol należy do Ukrainy”.

James i John są członkami grup oporu, podobnie jak Andrii, kiedy jeszcze mieszkał w mieście.

„Hasła mają na celu moralne wsparcie naszych ludzi, aby wiedzieli, że opór trwa,” mówi James.

Ich głównym celem jest zbieranie informacji wywiadowczych dla ukraińskiego wojska.

„Dokumentuję informacje o ruchach rosyjskich wojsk. Analizuję, gdzie transportują broń, ilu żołnierzy wjeżdża i wyjeżdża z miasta oraz jaki sprzęt jest naprawiany w naszych strefach przemysłowych. Potajemnie robię zdjęcia i ukrywam je, dopóki nie przekażę ich ukraińskiemu wywiadowi bezpiecznymi kanałami,” mówi James.

Grupy oporu próbują też czasem sabotować działania cywilne lub wojskowe. Na linii kolejowej do Mariupola co najmniej dwukrotnie doszło do zakłóceń, ponieważ aktywistom udało się podpalić nastawnię.

Jest to ryzykowna praca. Andrii powiedział, że musiał uciekać, gdy zdał sobie sprawę, że został zdemaskowany.

„Być może doniósł na mnie sąsiad. Ale kiedyś, gdy kupowałem chleb w sklepie, zobaczyłem żołnierza pokazującego kasjerce moje zdjęcie i pytającego, czy wie, kto to jest,” powiedział.

Uciekł natychmiast, omijając punkty kontrolne w Mariupolu, a następnie przemierzył wiele miast w Rosji i Białorusi, po czym wkroczył na terytorium Ukrainy od północy.

Dla tych, którzy nadal pozostają w mieście, każdy dzień jest wyzwaniem.

„Codziennie usuwasz wiadomości, ponieważ telefon może zostać sprawdzony na punktach kontrolnych. Boisz się dzwonić do przyjaciół w Ukrainie, na wypadek gdyby twój telefon był podsłuchiwany,” mówi James.

„Osoba z sąsiedniego domu została aresztowana na ulicy, ponieważ ktoś doniósł, że rzekomo przekazywała informacje ukraińskiemu wojsku. Twoje życie jest jak film – ciągłe napięcie, strach, nieufność,” dodaje.

W trakcie rozmów między Ukrainą a Rosją pojawiły się sugestie, zarówno z Ukrainy, jak i spoza niej, że Ukraina będzie musiała odstąpić część terytorium w zamian za porozumienie pokojowe.

„Odstąpienie terytorium w zamian za 'układ z Rosją' będzie zdradą. Dziesiątki osób codziennie ryzykują życie, aby przekazywać informacje Ukrainie, a nie po to, by jakiś dyplomata w garniturze podpisał dokument, który nas 'przekaże,” mówi John.

„Nie chcemy 'pokoju za wszelką cenę'. Chcemy wyzwolenia.”

Dodatkowy reportaż: Imogen Anderson, Anastasiia Levchenko, Volodymyr Lozhko i Sanjay Ganguly

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Marlena Zagorska i Magdalena Mis