Zabójstwo Charliego Kirka obnaża krwawą i rozbitą politykę Ameryki
- Autor, Anthony Zurcher
- Stanowisko, North America correspondent
Na chwilę przed tym, jak huk wystrzału zmienił wszystko, tysiące studentów zebrało się pod czystym, błękitnym niebem malowniczej uczelni w stanie Utah, aby posłuchać przemówienia człowieka uważanego za gwiazdę konserwatywnej polityki uniwersyteckiej.
Gdy 31-letni Charlie Kirk siedział pod namiotem, debatując z przeciwnikami politycznymi, którzy zabierali głos, wielu zebranych na trawnikach wiwatowało – a niektórzy protestowali. Kilka sekund później wszyscy biegli w panice.
Aktywista został trafiony kulą w szyję, śmiertelnie ranny. Wydarzenie było nagrywane przez kamery - niektóre uwieczniły morderstwo z krwawymi szczegółami.
Obrazy te będą trudne do zapomnienia – szczególnie dla wielu młodych konserwatystów, dla których Kirk miał status celebryty. Przywódca ich ruchu, niezależnie od ostatecznego motywu zabójstwa, będzie teraz postrzegany jako męczennik.

Źródło zdjęcia, Reuters
Charlie Kirk był zwolennikiem praw do posiadania broni i wartości konserwatywnych, zagorzałym krytykiem praw osób transpłciowych oraz bezkompromisowym zwolennikiem Donalda Trumpa.
Jego organizacja Turning Point US odegrała kluczową rolę w kampanii wyborczej, która w tym roku przyniosła prezydentowi powrót do Białego Domu.
Na namiocie, w którym został postrzelony, widniał napis „Udowodnij mi, że się mylę". Był bohaterem, szczególnie dla młodych, konserwatywnych studentów, spotykając ich tam, gdzie byli.
Zabójstwo Kirka to kolejny przypadek szokującej przemocy z użyciem broni palnej w Ameryce – i najnowszy z coraz dłuższej serii ostatnich aktów przemocy politycznej.

Źródło zdjęcia, Reuters
Na początku tego roku dwie demokratyczne członkinie legislatury stanowej w Minnesocie zostały postrzelone w swoich domach – jedna z nich zmarła w wyniku odniesionych ran.
W zeszłym roku Donald Trump dwukrotnie padł ofiarą zamachów. Jego bliskie spotkanie z kulą na wiecu plenerowym w Butler w Pensylwanii uderzająco przypomina środową strzelaninę w Utah – obie rozegrały się przed tłumami zgromadzonymi na świeżym powietrzu.
Dwa lata wcześniej napastnik uzbrojony w młotek włamał się do domu ówczesnej przewodniczącej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, prominentnej Demokratki.
W 2017 r. mężczyzna otworzył ogień do republikańskich kongresmenów ćwiczących na boisku baseballowym w północnej Wirginii.
Przemoc rodzi przemoc. Coraz bardziej dzieląca retoryka, podsycana przez szum medialny i łatwy dostęp do broni palnej, wywołuje silne emocje i zwiększa ryzyko rozlewu krwi.
Jeśli pojawi się poczucie, że nikt nie jest bezpieczny – że życie publiczne stało się krwawym sportem – będzie to miało destrukcyjny wpływ na amerykańską politykę.

Źródło zdjęcia, Reuters
Trump, w przemówieniu wideo z Gabinetu Owalnego opublikowanym w środę wieczorem na swojej stronie Truth Social, nazwał zabójstwo „mrocznym momentem dla Ameryki".
Nie zwlekał jednak z obwinianiem „radykalnej lewicy" za morderstwo Kirka. Wymienił kilka niedawnych przypadków przemocy politycznej – tych wymierzonych w konserwatystów – i zapowiedział, że jego administracja znajdzie „każdego z tych, którzy przyczynili się do tego okrucieństwa i innych aktów przemocy politycznej".
Komentarze te z pewnością zostaną dobrze przyjęte przez osoby o poglądach prawicowych, które po strzelaninie wzywały do zaostrzenia działań wobec grup lewicowych.
Wielu czołowych Republikanów i Demokratów, w tym potencjalni kandydaci na prezydenta w 2028 r., potępiło przemoc polityczną i wezwało do złagodzenia retoryki.
Tymczasem w stanie Utah świadkowie, funkcjonariusze organów ścigania oraz władze lokalne i stanowe nadal próbują poradzić sobie z traumą tego dnia.
Przyszłość Ameryki i to, czy uda się naprawić jej brutalną politykę, pozostaje bardzo niepewna.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Nicole Frydrych i Magdalena Mis



