Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Co oznacza uznanie państwa palestyńskiego?
- Autor, Paul Adams
- Stanowisko, BBC diplomatic correspondent
- Czas czytania: 5 min
Premier Sir Keir Starmer ogłosił, że Wielka Brytania uzna państwo palestyńskie we wrześniu, chyba że Izrael spełni pewne warunki, w tym zgodzi się na zawieszenie broni w Strefie Gazy i ożywi perspektywę rozwiązania dwupaństwowego.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu zareagował na tę zapowiedź z oburzeniem, twierdząc, że decyzja ta nagradza „potworny terroryzm Hamasu".
Co w praktyce oznacza uznanie państwa palestyńskiego i co to zmienia?
Co oznacza uznanie państwa palestyńskiego?
Palestyna jest państwem, które istnieje i nie istnieje.
Cieszy się dużym stopniem międzynarodowego uznania, posiada placówki dyplomatyczne za granicą i drużyny występujące w zawodach sportowych, w tym na igrzyskach olimpijskich.
Jednak ze względu na długotrwały spór Palestyńczyków z Izraelem, nie ma ona uzgodnionych międzynarodowo granic, stolicy ani armii.
Ze względu na izraelską okupację wojskową na Zachodnim Brzegu, władze palestyńskie, utworzone w następstwie porozumień pokojowych w latach 90-tych, nie mają pełnej kontroli nad swoją ziemią ani ludnością. Strefa Gazy, gdzie Izrael również jest siłą okupacyjną, pogrążona jest w wyniszczającej wojnie.
Ze względu na status quasi-państwa, uznanie Palestyny ma nieuniknienie charakter w dużej mierze symboliczny. Będzie silnym moralnym i politycznym sygnałem, ale niewiele zmieni w praktyce.
Symbolika jednak ma ogromne znaczenie. Jak podkreślił minister spraw zagranicznych David Lammy podczas swojego wtorkowego przemówienia w ONZ, "Wielka Brytania ponosi szczególną odpowiedzialność za wspieranie rozwiązania dwupaństwowego".
Następnie powołał się na Deklarację Balfoura z 1917 r. podpisaną przez jego poprzednika na stanowisku sekretarza spraw zagranicznych Arthura Balfoura, która po raz pierwszy wyraziła poparcie Wielkiej Brytanii dla "ustanowienia w Palestynie narodowego domu dla narodu żydowskiego".
Ale ta deklaracja, powiedział Lammy, zawierała uroczystą obietnicę, że "nie zostanie zrobione nic, co mogłoby naruszyć prawa obywatelskie i religijne istniejących społeczności nieżydowskich w Palestynie".
Zwolennicy Izraela często wskazywali, że Lord Balfour nie odnosił się wyraźnie do Palestyńczyków ani nie mówił nic o ich prawach narodowych.
Jednak terytorium znane wcześniej jako Palestyna, którym Wielka Brytania administrowała na podstawie mandatu Ligi Narodów w latach 1922–1948, od dawna uchodzi za nierozwiązany problem międzynarodowy.
Izrael powstał w 1948 r., ale wysiłki zmierzające do utworzenia równoległego państwa palestyńskiego zakończyły się niepowodzeniem z wielu powodów.
Jak zauważył Lammy, politycy „przywykli do wypowiadania słów 'rozwiązanie dwupaństwowe'".
Wyrażenie to odnosi się do utworzenia państwa palestyńskiego, obok Izraela, na Zachodnim Brzegu, w tym we Wschodniej Jerozolimie i Strefie Gazy, zasadniczo zgodnie z liniami, które istniały przed wojną arabsko-izraelską w 1967 r.
Jednak międzynarodowe wysiłki na rzecz rozwiązania dwupaństwowego spełzły na niczym, a izraelska kolonizacja dużej części Zachodniego Brzegu, nielegalna w świetle prawa międzynarodowego, sprawiła, że koncepcja ta stała się w dużej mierze pustym hasłem.
Kto uznaje Palestynę za państwo?
Państwo Palestyna jest obecnie uznawane przez 147 ze 193 państw członkowskich ONZ.
W strukturach ONZ ma ono status „stałego państwa-obserwatora", co daje prawo udziału w obradach, ale bez prawa głosu.
Wraz z obietnicą uznania Palestyny przez Francję w nadchodzących tygodniach i przy założeniu, że Wielka Brytania zdecyduje się na jej uznanie, Palestyna będzie wkrótce cieszyć się poparciem czterech z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ (pozostali dwaj to Chiny i Rosja).
Wówczas Stany Zjednoczone, zdecydowanie najbliższy sojusznik Izraela, pozostaną w mniejszości.
Waszyngton uznaje Autonomię Palestyńską (również określaną Palestyńską Władzą Narodową), obecnie kierowaną przez Mahmuda Abbasa, od połowy lat 90., ale nigdy nie uznał samego państwa palestyńskiego.
Kilku prezydentów USA wyraziło swoje poparcie dla ewentualnego utworzenia państwa palestyńskiego. Ale Donald Trump nie jest jednym z nich. Pod rządami jego dwóch administracji, polityka Stanów Zjednoczonych w dużej mierze faworyzowała Izrael.
Bez poparcia najbliższego i najpotężniejszego sojusznika Izraela nie sposób wyobrazić sobie procesu pokojowego prowadzącego do powstania państwa palestyńskiego.
Dlaczego Wielka Brytania robi to teraz?
Kolejne brytyjskie rządy mówiły o uznaniu państwa palestyńskiego, ale tylko w ramach procesu pokojowego, najlepiej we współpracy z innymi zachodnimi sojusznikami i "w momencie maksymalnego wpływu".
Uznanie wyłącznie jako gestu, jak twierdzono, byłoby błędem. Może sprawić, że ludzie poczują się szlachetnie, ale nie zmieni to niczego w rzeczywistości.
Jednak wydarzenia wyraźnie zmusiły obecny rząd do działania.
Obrazy narastającego głodu w Gazie, rosnące oburzenie wobec izraelskiej kampanii militarnej i istotna zmiana nastrojów społecznych w Wielkiej Brytanii – wszystko to wpłynęło na myślenie rządu.
Naciski, zarówno ze strony posłów, jak i członków rządu wybrzmiały w parlamencie.
Podczas zeszłotygodniowej debaty w Izbie Gmin Lammy był bombardowany ze wszystkich stron pytaniami o to, dlaczego Wielka Brytania wciąż nie uznaje państwa palestyńskiego.
Minister zdrowia Wes Streeting podsumował stanowisko wielu posłów, wzywając rząd do uznania Palestyny „dopóki jeszcze istnieje państwo palestyńskie, które można uznać".
Wielka Brytania nie poszła jednak w ślady francuskiego premiera Emmanuela Macrona z zeszłego tygodnia czy rządów Irlandii, Hiszpanii i Norwegii z zeszłego roku.
Sir Keir postawił sprawę warunkowo: Wielka Brytania podejmie decyzję, jeśli rząd Izraela nie podejmie zdecydowanych kroków na rzecz zakończenia cierpienia w Gazie, zawarcia rozejmu, zaniechania aneksji terytoriów na Zachodnim Brzegu – co symbolicznie zasugerował w zeszłym tygodniu izraelski Kneset – oraz zaangażowania się w proces pokojowy prowadzący do rozwiązania dwupaństwowego.
Downing Street wie, że nie ma praktycznie żadnych szans na to, by Netanjahu zobowiązał się w ciągu najbliższych sześciu tygodni do tego rodzaju procesu pokojowego. Wielokrotnie wykluczał on utworzenie państwa palestyńskiego.
Dlatego uznanie Palestyny przez Wielką Brytanię jest niemal pewne.
Pomimo zdecydowanego sprzeciwu Netanjahu, Sir Keir ma nadzieję, że będzie to rzeczywiście „moment maksymalnego wpływu".
Ale Wielka Brytania w 2025 r. nie jest Wielką Brytanią z 1917 r., kiedy podpisano Deklarację Balfoura. Jej zdolność do kształtowania biegu wydarzeń jest ograniczona. Trudno dziś przewidzieć, jaki rzeczywiście będzie skutek tego kroku.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska